W pracy, jak to w pracy, różne dyskusje mają miejsce, szcególnie w porze obiadowej lub podczas śniadania.Tym razem było podobnie ...
Od kilku dni w naszej "kuchni pracowniczej" toczy się dyskusja odśnie poglądów na temat funkcjonalności mieszkania. Otóż jeden z moich ukochanych kolegów wymyślił, że chce mieć swój własny gabineciek w dwópokojowym mieskzaniu, które wynajmuje wraz ze swoją dziewczyną.
Ja, oczywiście, solidaryzując się z jego wybranką, uważam, że nie możliwości przyznaczenia całego jednego pokoju na gabinecik. I pewnie ze mną zgodzi się każda kobieta! ;) Z kolei męska część pracowników firmy uważa, że gabinet jest niezbędny! Ale oczywiście zaznaczają, że nasz kolega jest już na "starcie" na pozycji przegranej, ponieważ żadna kobieta na takie rozwiązanie nie zgodzi się. Z mojego punktu widzenia sprawa jest oczywista - "gabinecikom" można mówić "TAK", ale w nieco większych mieszkaniach!
Jak na razie spór toczy się dalej... a tym czasem, nasz kolega wymyśla, jakiego typu zabezpieczenia będzie stosować przy wejściu do swojej "oazy ciszy i pracy". Ostatnim pomysłem, który udało mi się zasłyszeć, było ustanowienie sygnalizacji świetlnej, jak na przejściu dla pieszych ;)Ciekawa jestem czy ten pomysł sprawdzi się?
A może niebawem upadnie też idea "Gabineciku"?
Kto będzie bardziej stanowczy - kobieta czy mężczyzna?
Ciąg dalszy nastąpi ....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz